Jak pomóc dziecku stać się geniuszem?

Za chwilę opowiem Ci o niezwykłym i prostym ćwiczeniu, które daje nieprawdopodobne efekty. Wymyśliłem je dla mojej siostrzenicy.

 

Wyobraź sobie. Jeśli weźmiesz duszę, ubierzesz ją w ciało i umieścisz na ziemi. Powstanie wtedy jeden czynnik, który zaważy na tym, jak ta dusza sobie poradzi. Pewnie się domyślasz. To SAMOOCENA. Czyli to co o sobie myśli, jak siebie ocenia, jak siebie kocha. Dusza otacza się energią, która jest zbiorem jej myśli o sobie. Świat reaguje na wszelkie wyobrażenia jakie ma o sobie. Dusza otrzymuje od świata to, co jest zgodne z jej samooceną!

 

Cały rozwój duchowy polega na coraz doskonalszym widzeniu siebie, pokochaniu siebie, docenianiu siebie i przejawieniu tego, co najlepsze ma się w sobie. Dlatego zacząłem wykonywać z siostrzenicą kilka razy w tygodniu to wspaniałe ćwiczenie. Wygląda ono tak:

 

Siadamy naprzeciw siebie. Żeby ośmielić dziecko, zawsze zaczynam ja. Patrząc prosto w oczy siostrzenicy zaczynam w zabawny sposób mówić. „Ja Sławek kocham siebie, Ja Sławek uwieeeelbiam siebie” 🙂  Żeby wzbudzić radość dziecka i odczucie zabawy staram się zawsze śmiesznie gestykulować i bawić się swoim głosem. 

 

Wygląda to tak, jakby zabawa polegała na coraz bardziej śmiesznym i radosnym mówieniu o sobie DOBRZE 🙂

 

Mówimy w ten sposób na zmianę wymyślając coraz to nowsze wspaniałe afirmacje typu:

– Ja Sławek jestem wspaniały –  (i siostrzenica powtarza wstawiając swoje imię)

– Ja Sławek mam wspaniałe talenty –  (i siostrzenica powtarza wstawiając swoje imię)

– Ja Sławek jestem mądry –  (i siostrzenica powtarza wstawiając swoje imię)

 

Każde z tych afirmacji powtarzamy na zmianę bawiąc się i śmiejąc 🙂

Przy takiej zabawie zawsze bolą mnie policzki ze śmiechu 🙂 To chyba jakieś zakwasy 🙂 hi hi hi…

TO niezwykle prosta zabawa, która realnie podnosi samoocenę! A trzeba pamiętać, że im bardziej dusza siebie docenia i kocha, tym więcej swoich talentów i zdolności odkrywa!

 

Życzę Ci powodzenia w tej zabawie. Dziecko wspaniale na nią reaguje i zaczyna mówić o sobie naprawdę dobrze. Dziecko cudownie przyzwyczaja się do mówienia o sobie dobrze, do myślenia o sobie dobrze. Zaczyna śmiało i radośnie mówić o sobie dobrze. Nie wstydzi się, kiedy mówi innym, że kocha siebie. Mówienie o sobie dobrze staje się dla dziecka zupełnie naturalne!!! TO oznaka wysokiej samooceny!

 

A zastanawiałeś się może jak Tobie by to poszło? Podejść do kogoś ze znajomych i powiedzieć „Wiesz, kocham Siebie” Co byś poczuł? Jakie myśli by Ci się pojawiały? Gdybyś powiedział „Wiesz, jestem świetny i mam wspaniałe talenty” Czy Twoja samoocena już teraz czuje się z tym komfortowo?

 

Mam nadzieję, że uda Ci się to kiedyś przetestować i wykorzystać 🙂  życzę Ci powodzenia i wszystkiego co najlepsze.

Pozdrawiam Cię mój Przyjacielu i do zobaczenia jutro

Sławek

Jeśli podobał Ci się wpis, to proszę  napisz komentarz lub udostępnij ten wpis innym.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • Dodaj do ulubionych
  • email
  • Forumowisko
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • Kciuk.pl
  • PDF
  • Poleć
  • RSS
  • Spis
  • Twitter
  • Wahacz.pl
  • Wykop
  • Śledzik

Tagi: ,

komentarzy 36 do wpisu “Jak pomóc dziecku stać się geniuszem?”

  1. Kasia napisał(a):
    30 sierpnia 2011 o godz. 22:54

    Wspaniały pomysł.
    Samoocena ma dla dzieci ogromne znaczenie. Pamiętam jak kilka lat temu zdecydowanie na wyrost zaczęłam chwalić swoja mała kuzynkę, że pięknie rysuje, ponieważ zauważyłam jak jej starsza siostra wyśmiewa się z jej rysunków, bo sama rysowała o wiele lepsze, co odbijało się ogromnym smutkiem małego dziecka.
    Chwaliłam każde jej dzieło często z uśmiechem pytając co mi narysowała, bo nie sposób było odgadnąć. Stworzyłam nawet w swoim pokoju wystawę z jej prac, przyklejając je taśmą do ściany i pokazując znajomym, jakie piękne dzieła mam.
    W efekcie, prawie co tydzień dostawałam od kuzynki laurkę, bądź rysunek czy malowankę, Z czasem oczywiście coraz lepsze. A kuzynka z widoczną radością, zapałem i zadowoleniem spędzała czas na rysowaniu.
    Jednak najbardziej dumna byłam z siebie, gdy pewnego mój wujek, w ramach zabawy ze swoimi córkami też zabrał się za rysowanie. I choć jego dzieło było obiektywnie bardzo nieudane. To od swojej małej córeczki usłyszał ogromna pochwałę za narysowanie słonio – lwa. Bo niestety trudno było stwierdzić co stworzył.

  2. Beata napisał(a):
    30 sierpnia 2011 o godz. 22:55

    To wspaniale Sławku, że już teraz od najmłodszych lat zajmujesz się tak pozytywnie swoją siostrzenicą, że rozbudzasz w niej miłość do siebie samej 🙂 To bardzo ważne, masz rację.
    Ja nieststy byłam wychowana w rodzinie, w której rzadko chwalono, za to skromność była cechą, którą mi wpajano od najmłodszych lat. Dlatego dziwnie bym się teraz poczuła – stając przd znajomym i mówiąc, że kocham siebie. Mogę to mówić w myślach czy nawet przed lustrem, ale przed kimś – wstydzę się zwyczajnie 🙂

    • Sławomir Mika napisał(a):
      30 sierpnia 2011 o godz. 23:05

      Warto spróbować 🙂 możesz przećwiczyć na mnie. Możesz kiedyś podejść i powiedzieć mi, że kochasz siebie 🙂 Na zajęciach dość często to robimy. Podchodzimy jeden do drugiego ze swoją najważniejszą afirmacją i „się chwalimy”. Oczywiście ja też powtarzam afirmacje, więc nikt nie czuje się osamotniony.

      • Edyta napisał(a):
        30 sierpnia 2011 o godz. 23:32

        WITAM SŁAWKU,
        nie wiem czy pamiętasz mój wpis parę dni temu o wychowaniu nas przez rodziców. Tak jak Beatka musiałyśmy z siostrą być zawsze skromne. moje pokolenie raczej takie ma wpojone zasady, węc teraz gdybym podeszła do kogoś w moim wieku i powiedziałabym, że jestem wspaniała, że kocham siebie etc. to powiedzieliby że mi się w głowie coś poprzestawiało :)))
        Może to śmieszne ale prawdziwe. Mogę sobie to mówić tylko po cichutku i też do lustra :))) ….
        ale za to dużo chwalę moją 11-letnią wnusię, która w zamian daje mi piękny uśmiech i błysk w oczkach.

        Pozdrawiam cieplutko

        • Sławomir Mika napisał(a):
          30 sierpnia 2011 o godz. 23:43

          Tak tak Edytko… nawet osoby, które już sporo czasu poświęciły na pracę ze swoją samooceną czują czasem podobny opór. Tak nas wychowano… ale warto powolutku to przemieniać… Wszystkiego dobrego Edytko i dziękuję za komentarz.

  3. Beata napisał(a):
    30 sierpnia 2011 o godz. 23:11

    Jeśli będzie kiedyś taka okazja, napewno skorzystam. Tymczasem narazie zrobię to przez internet – ja Beata kocham siebie, ja Beata uwielbiam siebie 😀

  4. Świetne ćwiczenie i naprawdę działa moi kochani. Nie raz je stosowałam. Czasami są opory, ale potem leci:) Fajnie jest też w tym ćwiczeniu jwspólne trzymanie się za ręce z partnerem z którym się to ćwiczenie wykonuje.
    Dziękuję Ci Sławuś za przypomnienie tego magicznego ćwiczenia:))) Miłość i Światło dla Ciebie♥ Namaste Iza

  5. Iwona napisał(a):
    31 sierpnia 2011 o godz. 07:53

    dziękuję Sławku za to ćwiczenie, właśnie rozpoczyna się rok szkolny co prawda pracuję z młodzieżą, ale spróbuję to wypróbować na swoich lekcjach, uczę wf więc mam doskonała okazję, żeby takie ćwiczenie wypróbować

    aaa bardzo mnie rozbawiło, gdy opisywałeś jak wykonujesz je ze swoją siostrzenicą, po prostu wyobraziłam sobie Ciebie jak sie bawisz i szczerze mnie to rozweseliło,
    ja również uwielbiam zabawy z dziećmi, może dlatego, że czuję się pośród nich po prostu sobą

    serdecznie Cię pozdrawiam Sławku

  6. Iwona napisał(a):
    1 września 2011 o godz. 11:38

    kiedy powtarzam to ćwiczenie to gdy używam zdrobnienia
    „Ja Iwonka kocham siebie” to nie sprawia mi to problemu przychodzi łatwo
    ale kiedy mam powiedzieć, że „Ja Iwona kocham siebie” to wówczas pojawia się opór. Czy to jest związane z tym, że jakieś części siebie nie kocham? Mnie się wydaje, że kocham w sobie dziecięcą naturę, bo tak naprawdę to każdy z nas ma w sobie coś z dziecka, a nie akceptuje tej dorosłej. A co Ty Sławku o tym myślisz?

    • Sławomir Mika napisał(a):
      1 września 2011 o godz. 12:21

      Coś w tym jest. Myślę, że brak akceptacji swojej dorosłej natury jest związany z błędnymi wyobrażeniami o dorosłości. Być może ktoś kazał Ci być dorosłym, lub wypominano Ci, że nie jesteś dorosła. Lub coś podobnego. Warto oczyścić wyobrażenia dotyczące dorosłości i warto pozwalać sobie być dzieckiem… Często trzeba też wybaczyć, tym, którzy wymagali od Ciebie dorosłości. Oczywiście obraz takiej dorosłości często jest daleki od czystości 🙂

      • Iwona napisał(a):
        1 września 2011 o godz. 20:31

        nie nikt nie kazał mi być dorosły za szybko, a przynajmniej ja tego nie pamiętam . Natomiast bardzo często słyszę „oj Ty dzieciaku” ale dlatego, że ja spontanicznie reaguje, tak jak dzieci i zadaję dużo pytań , a poza tym bardziej podoba mi się świat dziecka bo jest taki kolorowy i radosny. Może dlatego, że cały czas przewijam się wśród ludzi, którzy tylko narzekają i dlatego tak postrzegam świat dorosłych jako wieczne narzekania i walka o przetrwanie, a nie radość i pewnie stworzyłam sobie drugi wirtualny świat, gdzie wszyscy są szczęśliwi i radośni. I pewnie dlatego nie potrafię odnaleźć się w świecie dorosłych. A może to co innego, zrozumieć siebie samego nie jest takie proste dużo prostsze pewnie jest wklepać sobie nowe dane

        • Sławomir Mika napisał(a):
          1 września 2011 o godz. 20:44

          Sekret jest taki, że jesteś w świecie dorosłych nie zapominając o radości i zabawie… To dobrze…

          • Iwona napisał(a):
            2 września 2011 o godz. 20:32

            tak wiem, że jestem w świecie dorosłych i pomału zaczynam widzieć coś innego, dzisiejszy dzień w pracy był świetny i dowodzi tego, że w świecie dorosłych też jest cudownie, hym… wystarczy tylko zmienić swoje wyobrażenia i nabrać pewności siebie, a przede wszystkim nie wstydzić się swoich uczuć względem innych osób. Naprawdę miałam dzisiaj świetny dzień…
            dziękuję Ci Sławku, masz również cudowną pracę…
            pozdrawiam cieplutko

  7. Basia napisał(a):
    6 września 2011 o godz. 20:45

    Fajne ćwiczenie, szkoda że nie było takiego bloga 18 lat temu 🙂 . Teraz mam już dorosłego syna, który słabo wierzy siebie, a przed nim matura, egzamin na Prawo Jazdy. Utwierdzam go w przekonaniu, że jest najwspanialszy na świecie i może wszystko… ale twierdzi że jestem nieobiektywna bo jestem jego mamą … i masz babo placek 🙂 .
    Pozdrawiam i dziękuję za tego blpga Basia

  8. kiedy czytam wasze zdania wypowiadane w internecie :kocham siebie,uwielbiam siebie az mi przechodzą ciarki po ciele, ciekawe dlaczego?skąd taka reakcja? jak samej to wypowiadać by do mnie docierało? z wiarą, nadzieją,ze to przyjmę?

    • Sławomir Mika napisał(a):
      16 września 2011 o godz. 00:19

      Na początku warto wykorzystać lustro. Siadasz przed nim i mówisz „Kocham Siebie, Naprawdę Siebie Kocham. Zasługuję na Miłość”

      Często wychodzą bardzo silne emocje! Działa oczyszczająco

      Pozdrawiam Cię Sylwiu
      Sławek

  9. Beata napisał(a):
    23 września 2011 o godz. 21:50

    Witaj Sławku!!!
    Przeglądałam własnie Twojego bloga i przeczytałam jeszcze raz ten artykuł 🙂 I naszło mnie takie pytanie – co można jeszcze zrobić żeby w pełni pokochać siebie? Stosować takie afiramacje to napewno, ale czy można zrobić coś jeszcze?

    • Sławomir Mika napisał(a):
      24 września 2011 o godz. 00:28

      Tak Beatko

      Cała idea i zasada pokochania siebie polega na trzech rzeczach.

      Pierwsze:
      By pokochać siebie muszę stać się świadomym tego, kim jestem.
      Nie jesteśmy w stanie w pełni pokochać siebie, jeśli nie wiem,
      jacy i kim jesteśmy. Jeśli tego nie wiem, to otaczam sam siebie
      wieloma wyobrażeniami, domysłami i przypuszczeniami, które mijają
      się z prawdą, a często są zupełnie oddalone od prawdziwej boskości
      w sobie.

      Jak to uzdrowić? Koncentrować się i odkrywać całą boskość w sobie!

      Po drugie:
      Myślę o sobie wyłącznie dobrze. Czyli przebaczam sobie wszystko,
      akceptuję w sobie wszystko. Nie znaczy to, że akceptując nie przemieniam siebie.
      Przeciwnie. Mogę zmienić siebie tylko, jeśli najpierw zaakceptuję, ze coś
      negatywnego we mnie jest. Negatywnego, czyli w rozumieniu coś, co
      mi się nie podoba i co chcę zmienić. Przebaczenie sobie i innym wszystkiego
      jest oznaką głębokiego kochania siebie.

      Po trzecie:
      Pokochanie siebie będzie pełne, jeśli z radością będę chciał i przejawię
      siebie takim jakim jestem. Chęć zachowywania się inaczej, chęć
      ukrycia swoich naturalnych dobry i boskich uczuć będzie zawsze świadczyła
      o powstrzymywaniu samego siebie, przed przejawianiem siebie. Kochanie siebie
      oznacza, że zawsze i wszędzie cieszysz się tym, że jesteś sobą (boską istotą)

      Materiały z warsztatów do tego wpisu:
      Dekrety pokochania siebie – http://www.dekretymocy.pl/3
      Modlitwy przebaczenia – http://www.dekretymocy.pl/ModlitwyMocy/5
      Modlitwy uzdrawiania wyobrażeń dotyczących siebie – http://www.dekretymocy.pl/ModlitwyMocy/7

      Serdecznie Cię pozdrawiam
      Sławek

      • Dobry Sławciu,
        wszystkie piękne słowa trudno przechodzą przez gardło, z różnych powodów. Ooo! artysta, poeta, marzyciel… Na szczęście to tylko błahe argumenty, na szczęście żyjemy Dziś, na szczęście mamy odwagę i umiemy je stosować.
        Krzyczmy zatem nowym językiem Świata.
        Dziękujemy, Korczyńscy.

  10. Małgosia napisał(a):
    11 stycznia 2012 o godz. 01:09

    Witam Cię Sławku !
    bardzo mi się to podoba, zawsze stosowałam to z moimi chłopcami, wyrośli na wspaniałych, wykształconych ludzi. Mają dobrą pracę, poczucie własnej wartości i wysoką samoocenę. Cały czas ich chwaliłam, nawet za maleńkie sukcesy.
    Teraz mam maleńką wnuczkę i zachowuję się tak samo.
    Niestety niektórzy mają z tym ,,problem”, po usłyszeniu takich słów dziwnie mnie postrzegają.
    uważają mnie za samoluba, samochwałę, że nie grzeszę skromnością.
    Celowo napisałam o tym problemie, bo uważam że, to oni mają ze sobą problem.
    Jak miło czytać, że są ludzie podobnie myślący jak ja.
    pozdrawiam gorąco.

  11. Baja napisał(a):
    13 maja 2012 o godz. 13:09

    Świetny pomysł, zupełnie zapomniałam że jest taka opcja, na pewno wypróbuje z moją córką gdy tylko zacznie wymawiać pełne zdania,narazie szeptam jej afirmacje do uszka 😉 Pozdrawiam i życzę powodzenia!!!

  12. agwaya napisał(a):
    13 maja 2012 o godz. 23:02

    WSPANIALE!!!

    DZIEKUJE nowy przyjacielu ,ze jestes!!!

    Moj mamutek(mama) powtarzala „aby kogos pokochac musisz najpierw pokochac siebie”
    a ja zawsze sie zastanawialam nad tym jak to zrobic
    😀

Zostaw odpowiedź